Postawa ma znaczenie, czyli jak traktować e-zarabianie


Obrazek - czas biznesmen pośpiech termin - getpaid20.pl

Cześć!

W tym tekście postanowiłem podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat postaw, które można przyjąć w stosunku do zarabiania przez internet. Mentoring prowadzę od stycznia 2015 roku – także, w chwili pisania tego wpisu, to już trzy lata pracy z ludźmi. Szacuję że do tej pory miałem kontakt z około tysiącem unikalnych osób poszukujących pomocy. Myślę, że to już wystarczające dane do wysunięcia jakichś wniosków na temat zależności pomiędzy postawą, a osiąganymi efektami 🙂 Zapraszam do lektury!

 

Obrazek - mentor nauczyciel tablica przepytywanie - getpaid20.pl

Każdy jest inny…

W pierwszej kolejności zachęcam do przeczytania wpisu “Czy zarabianie w internecie jest łatwe?“. To między innymi postrzeganie i ocenianie tej łatwości wydaje się mieć decydujący wpływ na przyjętą postawę.

Osobiście, co mówię otwarcie, nie mam żadnych oczekiwań, ani roszczeń względem e-zarabiania. Mam swoje cele, ale ich osiąganie nie jest zależne od konkretnego planu – osiąganie celów to ciągłe próby, testy i błędy 🙂 Nie zarabiam ogromnych kwot, ani nie rozwijam się w zarabianiu spektakularnie szybko. Nigdy nie nastawiałem się na szybkie efekty. Nigdy nie traktowałem e-biznesu jako mojej szansy na “być albo nie być”, nie poddawałem się po niepowodzeniach, nie miałem nad sobą żadnej presji na rozwój, tudzież “sukces”. Myślę, że m.in. dzięki temu się nie poddaję.. i po prostu robię swoje – niczego nie oczekuję i nie traktuję e-zarabiania jak swojej pracy. Robię swoję i tak naprawdę nie wiem czego się spodziewać po danych działaniach, nie nastawiam się na żadne konkretne efekty – to czy coś się udało, czy też nie, okazuje się dopiero po wdrożeniu określonego pomysłu 🙂 Ten brak oczekiwań i podejście na zasadzie “sprawdzę co z tego wyjdzie” oceniam jako kluczowe, a przynajmnaiej bardzo ważne, w zarabianiu przez internet 🙂 Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem – ale według moich obserwacji należę do mniejszości.

Na podstawie doświadczenia w mentoringu, jestem w stanie wydzielić cztery główne grupy “earnerów”. Nikt nie jest w 100% szablonowy, więc to nie jest tak, że będąc w grupie pierwszej – nie możesz być też w drugiej, trzeciej i czwartej. Najpewniej każdy ma w sobie coś z każdej grupy, ale na pewno niektóre cechy będą przeważać nad innymi.

 

Obrazek - wzrost pracownik praca menager - getpaid20.pl

Jakim typem “earnera” jesteś?

Pierwsza z wydzielonych grup działa pod presją, ma konkretne oczekiwania, a nawet żądania, wobec efektów końcowych. Niektórzy liczą, że zastąpią sobie e-zarabianiem pracę, inni chcą coś komuś udowodnić, jeszcze inni naczytali się o “prawie przyciągania” i uważają, że teraz pieniądze spadną z nieba. Często zdarza się, że ludzie opisują mi swoja sytuację życiową i oczekiwania co do zarabianie w CPA. Poniżej publikuję przykład takiej wiadomości:

Witaj mysc, nie będę tu owijać w bawełne, moja rodzina ma nóż na gardle a w mojej okolicy nie ma pracy poza ofertami na kierowce ciężarówki. Potrzebuje około 2500zł miesięcznie żeby spłacać kredyt zaciągnięty przez rodziców, oni oboje są emerytami i nie są w stanie go spłacić ze względu na stan zdrowia leki itp. Nie chce od nikogo pieniedzy za darmo, wiec szukalem mozliwosci pracy w internecie i trafiłem na Ciebie, to co pisałeś nie wydaje się zwykłym naciąganiem wiec postanowiłem napisać do Ciebie bo już nie wiem co mam robić, powiedz mi czy naprawde jest możliwość tego bym w jakikolwiek sposób w internecie dał rade zarabiać te 2500 zł? Prosze o szczerą odpowiedź bo sytuacja mojej rodziny jest podbramkowa. Pozdrawiam.

Autorowi powyższej wiadomości zdecydowanie odradziłem kupowanie ode mnie czegokolwiek – nie dlatego, że nie da się zarabiać 2500zł miesięcznie, bo oczywiście da się zarabiać dużo (przed duże “D”) więcej – ale dlatego, że w jego przypadku wydawanie pieniędzy na mentoring, chociaż niewielkich, byłoby postawieniem wszystkiego na zarabianie przez internet. Każdy kto właśnie stracił pracę, potrzebuje “na już” pieniędzy, ma długi i liczy, że dzięki CPA jego życie się nagle odmieni – niestety jest w błędzie, to “nie jest takie hop”, co zawsze powtarzam takim osobom. Problem z oczekiwaniami jest taki.. że przysłaniają realne możliwości. Takie osoby chcą szybko działać, oczekują genialnego planu który zmieni ich życie “na już”, nie mają czasu na własne pomysły, testowanie metod i pracują pod ogromną presją czasu, która dosłownie “zabija” kreatywność.
Utrzymywanie się z internetowych zarobków jest w pełni możliwe, ale nie można z góry założyć że na pewno tak będzie. Zawsze odradzam stawianie wszystkiego na internetowe zarobki, zwłaszcza będąc w kłopotach finansowych – a e-zarabianie polecam traktować jako dodatkowy dochód. Nikogo nie naciągam, nie obiecuję “gruszek na wierzbie” – ale nie biorę też odpowiedzialności za rozwiązywanie cudzych problemów finansowych. Nie zaprzeczam, że część osób w takiej sytuacji byłaby w stanie się szybko “wdrożyć” i osiągać zadowalające rezultaty – jednak każdy jest inny i nie jestem w stanie ocenić konkretnego przypadku po jednej wiadomości. Jestem w stanie wyjaśnić wszystko “od A do Z”, jednak cudotwórcą nie jestem i nie mogę nic na 100% obiecać, ani zagwarantować. Osoby z tej grupy zawsze uświadamiam co do niepewności ich założeń i trudu w połączeniu “kreatywności” i “noża na gardle”. Z moich obserwacji wynika, że presja zdecydowanie nie idzie w parze z wysokimi zarobkami.

Drugą grupą są osoby zafascynowane zarabianiem do przesady. Takie osoby w rozmowach (które mogą trwać godzinami) często używają branżowych pojęć z marketingu, są strasznie “zapalone”, ale w przypadku pierwszych niepowodzeń – szybko się poddają (jest to swoisty paradoks, bo wydawałoby się że będzie odwrotnie). Zwykle mają jeden pomysł, a gdy ten nie spełni zwizualizowanych oczekiwań – nie próbują już innych lub robią sobie bardzo długą przerwę by następnie znów wrócić z kolejną próbą “złotego strzału”. Nie znam nikogo kto zaczął od “złotego strzału”, efekt końcowy zawsze jest wynikiem wielu prób i błędów – czego ta grupa nie rozumie. Najczęściej końcowy efekt prac w ogóle nie przypomina projektu, który się założyło na początku – także oczekiwanie sukcesu “bez poprawek” jest frustrujące. Tutaj również jest widoczny wyraźny problem oczekiwań. Te osoby oczekują, że pomysł X się powiedzie, zamiast przyjąć postawę “sprawdzę co z tego wyjdzie”. Pomimo zainteresowania zarabianiem i pozornego braku “noża na gardle” – ta postawa nie różni się wiele od grupy pierwszej. Grupa pierwsza chce zarabiać z musu zewnętrzenego, a druga z musu wewnętrznego. Jedni i drudzy mają przed oczami efekty, a nie działanie i testowanie – które to jest podstawą rozwoju. Sytuacja w której efekty sa inne (gorsze) od zamierzonych, powinna być motorem napędowym do modyfikowanai swojego pomysłu, wprowadzania udoskonaleń – a nie robienia sobie długiej przerwy.

Grupa trzecia również opiera się na “złotym strzale” – z tą różnicą, że zniechęca się zanim go przetestuje. Tą grupę charakteryzuje tendencja do rozpoczynania od “perfekcji”. Ta chęć dopięcia wszystkiego na ostatni guzik znacząco utrudnia start danego przedsięwzięcia, a czasem nawet odwleka je w nieskończoność. Prawda jest, stety lub niestety, taka że ZAWSZE znajdzie się coś do poprawy, coś do dodania, rozszerzenia, przeredagowania, itd. Nastawianie się na idealny model, zamiast proces tworzenia tego modelu – może sprawić, że Wasze projekty NIGDY nie pojawią się w internecie. Też miałem z tym kiedyś problem, ale w końcu zrozumiałem że najważniejsze jest by jak najszybciej ZACZĄĆ. Ludzie zapominają, bardzo szybko zapominają jak coś wyglądało kiedyś. Fakt wypuszczenia czegoś niedopracowanego zostanie po prostu zapomniany po wprowadzaniu kolejnych aktualizacji. To strategia stosowana m.in. przez polityków – cokolwiek zrobią, za jakiś czas to nie będzie miało już żadnego znaczenia. Stosując się do tej idei otworzyłem mentoring i zacząłem prowadzić bloga.
Pierwotny mentoring nie miał nazwy, powstał na darmowym forum “Fora.pl”, a jego zawartość – w porównaniu do obecnej – była po prostu “oczywista” (względne słowo) dla chociaż trochę zaawansowanych osób. Na owy czas nie potrafiłem przygotować tego lepiej. Gdybym stwierdził, że tak niedopracowanego mentoringu nie wypuszczę – teraz nie czytalibyście tego tekstu. To właśnie ten niedopracowany mentoring był moją “bazą” na której można pracować i stale ją poprawiać – co w końcu doprowadziło do obecnej wersji mentoringu. To też nie jest na pewno ostateczna wersja, proces cały czas trwa i będzie trwał – tak to wszystko działa. Blog getpaid20.pl powstał z kolei jako fanpage na facebooku. Wypuszczenie fanpage’a o zarabianiu w internecie, ze słabą grafiką, bez unikalnej zawartości, bez bloga, ani żadnej strony do której możnaby linkować i reklamowanie go praktycznie tylko w swoim dzienniku pracy na jednym forum, wydaje się być słabym pomysłem. To była jednak ta “baza”, wersja pierwsza nad którą można dalej pracować. Bez “bazy”, pracujemy nad perfekcjyjną wersją pierwszą – a to jest z góry skazane na niepowodzenie. Pierwsza wersja bloga zawierała jeden wpis, była rozjechana, niemożliwa do otwarcia na urządzeniach mobilnych, nie zawierała obrazków i nie była odwiedzana. Stale poprawiam teksty dodawane kiedyś, jest już wersja mobilna, są obrazki, są odwiedzający, jest newsletter, jest fanpage, jest grupa FB – ale to wszystko powstaje stopniowo, to jest proces. Bez wypuszczenia wersji pierwszej, nie byłoby niczego. Za rok wszystko może wyglądać już zupełnie inaczej, ten proces cały czas trwa, nigdy się nie skończy, a blog nigdy nie będzie idealny.
Uważam, że najważniejsze jest dążenie do jak najszybszego wypuszczenia wersji pierwszej swojego projektu, zamiast ciągłe skupianie się na poprawianiu detali. Poprawianie detali, dodawanie artykułów, redagowanie starszych artykułów, polepszanie szablonu, grafik, LP’ków, poradników PDF, itd. – to proces, który się nigdy nie zakończy. Wersja pierwsza stanowi “bazę”, punkt wyjścia od którego zaczynamy pracować nad każdym projektem. Trzeba zrozumieć, że dążenie do przygotowania idealnej wersji pierwszej jest z góry skazane na porażkę i po prostu świadomie wypuszczać niedpracowane projekty – im szybciej, tym lepiej – na poprawki przyjdzie czas. Po wprowadzaniu kolejnych ulepszeń, wersja pierwsza nie będzie miała już żadnego znaczenia – a bez niej można utknąć w fazie projektowania, nawet na zawsze. Oczekiwanie zbyt wiele może uniemożliwić stworzenie czegokolwiek. Te oczekiwania powinno się zamienić na zrozumienie, że dochodowy projekt powstaje w wyniku PROCESU, a nie jednorazowego przygotowania idealnego tworu. Tworząc cokolwiek polecam skupiać się więc na procesie udoskonalania, a nie na perfekcji i obawie przed oceną.

Czwarta wyróżniona grupa to osoby, które po prostu robią swoje – chcą zarabiać, ale w zdrowy sposób – czyli nie nakładają na siebie przymusu osiągnięcia sukcesu, nie oczekują perfekcji, nastawiają się na proces i stale testują swoje pomysły. To właśnie w tej grupie są najlepiej zarabiający członkowie mentoringu – sprawdzają, testują, doskonalą pomysły.. bez zbędnych oczekiwań. Jeśli metoda X nie wypali, wdrażają metodę Y. Nie poddają się, bo nie czują wewnętrznego przymusu osiagnięcia sukcesu z pomysłem X – a tylko sprawdzają czy dany pomysł zadziała, czy nie. Tutaj właśnie jest widoczny “luz”, który czasem udaje grupa druga. Dla tych osób zarabianie nie jest przymusem i paradoksalnie dlatego osiągają najlepsze rezultaty. Z moich obserwacji wynika, że najwięcej zarabiają właśnie “hobby’iści”, ludzie którzy “bawią się procesem”. Nie ma presji, nie ma rozczarowań – za to są pomysły i kreatywność. Im więcej takie osoby zarabiają, tym większy odczuwają “luz” i brak jakiejkolwiek presji. Im mniej odczuwają nerwów, tym więcej mają nowych pomysłów i tym samym zarabiają jeszcze więcej. Sami się napędzają, a przynajmniej tak to wygląda z mojej perspektywy 🙂 Zarabianie w internecie polecam więc traktować jako hobby, które z czasem może stać się głównym źródłem utrzymania.

 

Obrazek - joystick - getpaid20.pl

E-zarabianie jako swoista gra online?

Swojego czasu dużo grałem w gry, m.in. w OGAME. Ogame to gra przeglądarkowa w której trzeba planować strategię rozwoju, handlować z innymi, wchodzić w sojusze, dbać o rozwój ekonomiczny i militarny. Każdy wydany 1000 surowców w grze, stanowił 1 pkt liczący się w ogólnym rankingu. Aby zdobywać punkty, trzeba więc było zdobywać surowce. W tym celu były do wyboru dwie drogi:

– pasywna (rozwój kopalni), tzw. “gra na ekonomie”

– aktywna (rozwój statków bojowych i atakowanie innych w celu zdobycia ich surowców), tzw. “farmienie”

Na początku grałem zdecydowanie aktywnie – czyli wszystko inwestowałem w statki bojowe i atakowałem innych. Każda utrata statków – to oczywiście spadek pkt. i spadek w rankingu. Podczas gry pasywnej nie można było “spaść”, bo nie można niszczyć budynków (w tym kopalni) innych graczy podczas ataku. Po jakimś czasie zmieniłem styl na ekonomiczny i zamiast inwestować surowce w nietrwałe statki, inwestowałem przede wszystkim w rozwój ekonomiczny planet – tak aby surowce same się wydobywały. Od razu pojawiło się więcej czasu, bo kopalnie działają same 24h przez 7 dni w tygodniu.

Może to dziwne, ale zarabianie w internecie kojarzy mi się właśnie z grami a’la ogame 🙂 “Mini-strony” porównałbym do gry ekonomicznej, a wszelkie metody aktywne (np. marketing szeptany) do gry aktywnej. Zarabiając aktywnie można zarobić więcej w krótkim czasie, ale równie dobrze można stracić całe źródło dochodu (np. przy zmianie algorytmu na FB lub YT). Gra pasywna, tj. rozwijanie własnych stron – to wolniejsze, ale nieporównywalnie stabilniejsze efekty.

Zarabiając w internecie otrzymujemy przelewy, obserwujemy statystyki – ale tak naprawdę fizycznego kontaktu z tymi pieniędzmi nie mamy. Siedzimy w domu lub gdziekolwiek indziej przed komputerem. Chociaż zarabiamy, to jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to wszystko wygląda jakbyśmy grali w grę w której zbieramy PLN’y tak jak w Ogame zbierało się surowce 🙂

Traktowanie zarabiania jako gry niesie ze sobą pewne plusy – znika presja, znikają oczekiwania. Po prostu robimy swoje, nie dlatego że musimy bo zmusza nas do tego sytuacja finansowa (lub jakieś własne wewnętrzne przymusy “sukcesu”), tylko dlatego że chcemy i lubimy. To nie jest nasza praca, tylko coś co po prostu lubimy robić w czasie wolnym. Ja osobiście uwielbiam zbierać te “PLN’y” i wierzę, że Wy także 🙂 Nie wygląda to trochę jak gra?

 

Obrazek - podsumowanie - getpaid20.pl

Podsumowanie

Podsumowując, uważam że nadmierne oczekiwania są wrogiem skutecznego zarabiania, a działanie pod presją – zabójcą kreatywności. Skuteczność wynika z prób, błędów, przemysleń – a nie stawiania na jeden pomysł i oczekiwania że się na pewno powiedzie. Świat się nie dostosuje do tego pomysłu, to pomysł trzeba stale dostowywać do świata. Popełnianie błędów jest rzeczą całkowicie normalną. Słaba wersja pierwsza jest rzeczą całkowicie normalną. Im szybciej zostanie wypuszczona, tym lepiej – perfekcjonizm może sprawić, że nigdy nie zaczniesz zarabiać.

Z tego co obserwuje najlepsze wyniki w e-zarabianiu mają osoby, które dużo nie oczekują i nie stawiają sukcesu jako swojego być, albo nie być – tylko po prostu lubią to robić, chcą to robić, interesuje ich to i spędzają na tym swój wolny czas. Takie traktowanie zarabiania przynosi mi na myśl skojarzenie z grami online i tak też polecam to wszystko traktować – czyli jako hobby, “bez spiny”, nic się nie stanie jak nie osiągniesz zwizualizowanego sukcesu z pomocą pomysłu X. Większą szansę na sukces masz bez nakładanie na siebie takiej presji, po prostu testując i nie poddając się. Powodzenia!

Pozdrawiam!
mysc

Dołącz do mentoringu Get Paid 2.0 i zacznij zarabiać w internecie!
Partner Mentoringu Get Paid 2.0

Komentarze (3)

  1. FilipFilip

    Jako były gamer całkowicie zgadzam się z tezą, że zarabianie jest jak gra. Nie czuje się jak w pracy. Żyjąc z internetu raczej mam takie wrażenie, jak za czasów szkolnych byłem chory i mógłem przesiedzieć w domu przed komputerem cały dzień, wbijając więcej niż Ci co musieli iść do szkoły 😛 Brak etatu daje ogromne możliwości, traktuję internet jako sposób na życie, wierzę w to całkowicie i nie czuję presji, bo wiem, że się uda. Nawet jak stracę jedno zródło to potrafię znalezć kolejne, taką mam nadzieję… W grach często też wykonuje się żmudne akcje, żeby cyferki wpadały, ale jest to przyjemne, tak samo jak zarabianie w internecie.

  2. CashandraCashandra

    Pozdrówki dla OGEJMOWEGO wariata. Grałem w to od 2005-2010, jakoś 5 dobrych bitych lat, później przed szkołą był nawyk, pobudka – wysłać surowce, czy tam zebrać i do “budy” i tak w kółko przez kilka lat. Ogame była jedną z chyba pierwszych gier przeglądarkowych. Dawne czasy, dużo się pozmieniało.

    Ja grałem na Universum 4, a później po pół roku przeniosłem się na najbardziej prestiżowe 1 i tam ekonomicznym stylem jako samotny wilk już później bo sojusz się rozpadł, wylądowałem w okolicach top 100.

    Z zarabianiem podobnie potrzeba, czasu, konsekwencji, uporu i determinacji.

  3. MateuszMateusz

    Dzięki Panie bo zbłądziłem :))

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *