Identyfikacja partnerów, pliki cookies i nadużycia z tym związane (cookie stuffing)


Cześć!

Jeśli interesujesz się odpowiedzią na pytanie „skąd wiadomo, że to ja poleciłem dany produkt/usługę?”, trafiłeś w odpowiednie miejsce 🙂 Istnieje wiele możliwości dzięki którym system danego programu partnerskiego indentyfikuje kto dokładnie pozyskał nowego klienta. Ten wpis poświęcę głównie plikom cookies – ponieważ uważam, że to najbardziej opłacalny dla uczestników programów partnerskich system weryfikacji zamówień. Pliki cookies, szczególnie te o „długim żywocie” są dla organizatorów programów partnerskich swojego rodzaju zagrożeniem finansowym ze względu na „cookie stuffing”, czyli podrzucanie plików cookies, co równiez wytłumaczę w tym wpisie, ale dla samych partnerów ogromnym atutem. Przyjrzymy się również systemowi „postback” i innym możliwym do zaoferowania partnerom warunkom. Zapraszam 🙂

 

System postback

Zdecydowana większość programów afiliacyjnych działa właśnie w oparciu o „postback”. Organizator programu partnerskiego nie ryzykuje nadużyć związanych z „podrzucaniem plików cookies” i uzyskuje dodatkowy dochód związany ze sprzedażą bez naliczania prowizji, a partner ma przeważnie, niestety, tylko jedną szansę na uzyskanie prowizji od wygenerowanej sprzedaży.

System postback działa następująco :
Wszyscy partnerzy promują tą samą witrynę sprzedażową, np. : http://getpaid20.pl  (załóżmy, że to landing page), ale każdy z nich ma swój własny, unikalny parametr, który idendyfikuje go jako konkretnego partnera. Taki link partnerski mógłby wyglądać np. tak : „http://getpaid20.pl?r=234″, z czego „234” to właśnie indentyfikator partnera. Jeśli ktoś wejdzie w nasz link i zakupi produkt, system przypisze tą sprzedaż do naszego parametru i uzyskamy należną nam prowizję. Problem polega na tym, że jeśli osoba wchodząca w nasz link, zamiast kupić przedmiot, zapamięta sobie domenę „http://getpaid20.pl” i wejdzie na nią np. dopiero za kilka dni w celu skorzystania z oferty, nie dostaniemy nic – pomimo tego, że sprzedaż, czego nie da się ukryć, została wygenerowana dzięki nam.

To rozwiązanie jest zdecydowanie najbardziej opłacalne dla organizatora programu partnerskiego, przez co jest bardzo powszechne.

 

Pliki cookies

Plik cookie (wikipedia) to mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do Twojej przeglądarki i który przeglądarka odsyła z powrotem przy Twoich następnych wejściach na tą samą witrynę. Powyższy scenariusz w programie partnerskim opartym o pliki cookies, wyglądałby zupełnie inaczej. Załóżmy, że tak jak poprzednio reklamujemy „http://getpaid20.pl” i tak jak poprzednio naszym identyfikatorem jest „234„. Promujemy więc link „http://getpaid20.pl?r=234„, ale tym razem – nawet gdy potencjalny klient zrezygnuje z natychmiastowego kupna i wejdzie na „http://getpaid20.pl” (bez naszego parametru) dopiero za kilka dni – uzyskamy prowizję od sprzedaży. Całość polega na tym, że każdy kto wejdzie w nasz link partnerski, zostanie „zainfekowany” (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) plikiem cookie. Dzięki owemu plikowi, sprzedaż wygenerowana przez tą osobę, zostanie przypisana do nas i zyskamy prowizję. Nie uzyskamy prowizji tylko w przypadku gdy plik cookie straci ważność, dana osoba ma wyłączoną obsługe cookies w przeglądarce lub wyczyści cookies przed dokonaniem zakupu. Różnice w tego typu systemach omówię na dwóch konkretnych przykładach :

1. PP Złote Myśli – każdy, kto wejdzie w ten link, będzie miał w przeglądarce plik cookie tak długo, aż go nie usunie lub nie wejdzie w link innego partnera Złotych Myśli. Tutaj pliki cookies się wymieniają w taki sposób, że zawsze zapisany będzie tylko plik dostarczony przez ostatniego partnera w którego link wszedł potencjalny klient. Partner, którego plik cookie jest w przeglądarce kupującego, otrzymuje 100% prowizji.
Kiedyś ten program działał inaczej, a mianowicie rozdzielał prowizję na dwie osoby. Nie pamiętam już dokładnych proporcji podziału – i nie będę ich szukał, bo to nam akurat niepotrzebne – ale pamiętam mechanizm działania. Załóżmy, że wszedłeś w mój link partnerski Złotych Myśli i kupiłeś książkę. Po miesiącu wszedłeś w inny link partnerski i kupiłeś inną książkę. Wówczas prowizja wygenerowana od Twojego zakupu zostałaby rodzielona pomiędzy mnie (jako osoby, która przyprowadziła Cię do Złotych Myśli pierwszy raz – to się nazywa „prowizją wieczną”) i innego partnera (z którego linku bezpośrednio dokonałeś zakupu). Takie rozwiązanie okazało się niestety „zgubne” i ZM musiało z niego zrezygnować. Po jakimś czasie sytuacja wyglądała tak, że partnerzy którzy faktycznie promowali książki i generowali sprzedaż, zarabiali mniej od tych którzy wcześniej pozyskali odpowiednią ilość „pierwszych klientów”. Osobiście nie widzę w tej sytuacji niczego złego, ale administracja programu partnerskiego widziała i ten system został zmieniony.

2. PP Ceneo – każdy, kto wejdzie w ten link, będzie miał w przeglądarce plik cookie do czasu jego wygaśnięcia (w chwili pisania wpisu okres ten wynosi 90 dni, ale może zostać zmieniony) lub do czasu wejścia w link partnerski innego partnera – wówczas plik się podmieni. CENEO jest tutaj przykładem na pliki cookie ograniczone swoją „żywotnością” i podmieniające się. Innym przykładem może być system w którym plik cookie się nie podmienia (czyli będzie przypisany tylko jednemu partnerowi, bez względu na to czy później potencjalny klient wejdzie też w inne linki) i jest lub nie jest ograniczony czasowo.

Każdy z opisanych systemów opartych o pliki cookies ma swoje zalety i wady. Moim zdaniem najbardziej korzystny dla partnerów był dawny sposób naliczania prowizji w Złotych Myślach, ten rozdzielający prowizje na „wieczną” i „bezpośrednią”, a Ty jak myślisz?:)

 

Podrzucanie ciasteczek

We wstępie napisałem, że systemy oparte o pliki cookies stanowią dla organizatorów programów partnerskich ryzyko. To ryzyko jest związane z możliwością podrzucania plików cookies (ciasteczek) nieświadomym niczego internautom. Taka praktyka, szczególnie przy posiadaniu dużego zaplecza (czyli ilości posiadanych stron, możliwości pozyskiwania ruchu) – może być kusząca, tym bardziej że jest banalnie prosta. Załóżmy, że chciałbym z niej skorzystać i wygenerować sobie „extra” prowizję właściwie za nic. Wówczas wybieram programy partnerskie działające w oparciu o pliki cookies, niech to będzie np. : CENEO, ZŁOTE MYŚLI i G2A. Swoje linki partnerskie wczytuję w niewidocznych ramkach na tym blogu. W tej chwili, każdy kto wejdzie na blog, zostaje „zainfekowany” plikami cookies z tych trzech programów – a ja będę otrzymywał prowizje od ich zakupów. Im większe posiada się zaplecze, tym więcej można „zainfekować” ludzi i tylko czekać na ich zakupy. Żeby Ci to zobrazować jeszcze bardziej, powiedzmy że wszedłeś na bloga żeby przeczytać dokładnie ten artykuł. Nie polecam w nim gier, jest zupełnie niezwiązany z tą tematyka – ale w niewidocznej ramce wczytałem swój link partnerski z G2A i „zainfekowałem Cię” plikiem cookie. Po 30 dniach, kupiłeś jakąś grę poprzez wspomniany serwis, a ja dostałem prowizję – chociaż faktycznie nie miałem z tym nic wspólnego. Rzeczywiście proste prawda?:) Oczywiście taka praktyka jest całkowicie niezgodna z regulaminami programamów partnerskich i uznawana za „wyłudzenie”. Międzynarodowa nazwa tej blackhat’owej praktyki to „cookie stuffing„. Organizatorzy programów partnerskich w ten sposób tracą pieniądze na wypłaty faktycznie nienależnych partnerom prowizji (bo podrzucanie plików cookies nie ma nic wspólnego z prawdziwą afiliacją produktów).

Teraz przedstawiam Ci Shawna Hogana. Shawn wpadł na pomysł z podrzucaniem plików cookies już w 1999 roku i podrzucał je do 2006 roku. W ten sposób wypłacił z programu partnerskiego ebaya, uwaga,  aż 28 mln dolarów. Ebay, po zorientowaniu się na czym faktycznie polegała afiliacja w wykonaniu Hogana, zgłosił sprawę FBI a swojego partnera oskarżył o defraudację. Shawn został skazany na 5 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata, sprawa skończyła się dopiero w 2014 roku.

Drugim bohaterem, którego chcę Ci przedstawić, jest Christopher G. Kennedy, który zaczął działać już gdy o sprawie Shawna zrobiło sie głośno, bo w 2009 roku. Być może nawet ta sprawa go zainspirowała, bo również zajął się podrzucaniem plików cookies. Christopher został skazany na 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Jeśli zainteresowały Cię powyższe sprawy, zachęcam równiez do zapoznania się ze sprawą Briana Dunninga 🙂

W Polsce takich spraw nie było lub nie były jawne – co nie oznacza, że nie będzie ich w przyszłości. Działając w ten sposób, działa się wbrew regulaminowi – a więc faktycznie wyłudza pieniądze od organizatora programu partnerskiego. Wyłudzenie w Polsce karane jest do 8 lat pozbawienia wolności i przedawnia się dopiero po 15 latach. To oznacza, że „zarabiając” w ten sposób teraz, ryzykujesz poniesieniem konsekwencji dopiero za 15 lat (jeśli czyn będzie ściagany jako „oszustwo komputerowe„, przedawni się po 10 latach). Z pozoru niewinne działanie, niestety może sie okazać bardzo problematyczne. Osobiście nigdy tak nie robiłem i robić nie będę, ale nie ukrywam że taka metoda bywa kusząca, szczególnie jeśli ma się coraz wiekszą sieć mini-stron 🙂

 

Inne metody weryfikacji

Oprócz postback i cookies, istnieją jeszcze inne – dużo mniej profesjonalne – sposoby weryfikacji partnerów. Przykładem mogą być programy wymagające od klientów wpisania indentyfikatora partnera programu. Ten identyfikator najczęściej jest „opakowany” w kod rabatowy, który partnerzy promują w sieci. To rozwiązanie jest po prostu – krótko mówiąc – bardzo słabe. Klienci zapominają, a częściej nawet specjalnie nie wpisują tego identyfikatora przy zamówieniu („niby czemu ja mam dać komuś zarobić?„). Inny przykład to link z którego trzeba dokonać zakupu, abyś dostał prowizję. Postback działa tak, że dopóki potencjalny klient nie przerwie sesji, masz szansę otrzymać prowizję – a wspominany link przestaje działać, gdy tylko potencjalny klient wejdzie w inną podstronę reklamowanego serwisu. Systemy inne niż postback i cookies, są już przestarzałe – ale dalej można się z nimi spotkać, niestety.

 

Podsumowanie

Jak widzicie istnieje wiele możliwości i kombinacji związanych z identyfikacją partnera i podziałem prowizji. Wszystkie te możliwości mają swoje dobre i złe strony. Zdecydowanie najbardziej opłacalną dla partnera możliwością jest połączenie systemu opartego o pliki cookies z systemem postback. Wówczas osoby, które nie akceptują plików cookies mają szanse wygenerować dla nas prowizje za pomocą systemu postback, a osoby które zdecydują się na zakup dopiero po jakimś czasie mają szansę wygenerować dla nas prowizje za pomocą systemu cookies. Z plikami cookies wiąże się ryzyko organizatora programu, który naraża się na „cookie stuffing”, ale czy to powinno wpływać na umniejszanie prowizji uczciwym partnerom z powodu braku plików cookies?:)

Pozdrawiam i zapraszam do dalszego odwiedzania bloga!
mysc

Dołącz do grupy Get Paid 2.0 i zacznij zarabiać pieniądze!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *